Logo, branding, opakowania, publikacje, materiały reklamowe i ilustracje. Wybrane realizacje pokazujące różne obszary mojej pracy oraz podejście do komunikacji wizualnej.
Chcesz wiedzieć, jak zaczęła się moja przygoda z projektowaniem graficznym i co najbardziej lubię robić? A może życzysz sobie przeczytać o pierwszym programie, w którym powstawały moje niezapomniane dzieła? Proszę bardzo.

Pracujesz nad swoją marką, inwestujesz w reklamę, nie mówiąc o tym, ile energii pochłonął proces wymyślenia nazwy i zaprojektowania logo. Dlaczego więc masz myśleć nad zmianą identyfikacji wizualnej swojej firmy? W niektórych przypadkach jest to pomocne, a czasami wręcz niezbędne.

Jeśli planujesz rozpocząć własną działalność, prędzej czy później przyjdzie Ci zmierzyć się z wyzwaniem, jakim jest zaprojektowanie logo. Może niezupełnie samodzielne zaprojektowanie, ale zlecić również trzeba wiedzieć jak! Kiedy robi się to po raz pierwszy, brakuje wiedzy odnośnie tego, od czego zacząć, o co pytać, jak rozmawiać, żeby nie dać sobie wmówić, że potrzebujesz czegoś innego niż naprawdę chcesz dostać.

Środowisko grafików jest podzielone w wielu kwestiach, co samo w sobie nie powinno nikogo dziwić. Wiadomo – ile osób, tyle opinii, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z ekspertami, którzy przez lata wypracowali własny sposób postępowania i indywidualny styl pracy. Jedną z takich kwestii spornych jest zagadnienie „briefowania” klientów. Niektórzy twierdzą, że należy to robić, inni natomiast zdecydowanie krytykują takie podejście. Jakie jest moje zdanie? Uważam brief za bardzo pomocne, a czasem wręcz niezbędne, narzędzie pracy grafika. No dobrze, ale co to jest to całe „briefowanie”?

Niedawno otrzymałam wiadomość od Sławka, który pytał mnie, czy prawidłowo wycenia swoje projekty. Opisał historie pracy dla klientów, którzy najpierw chętnie współpracowali z nim, przesyłali propozycje zmian i byli zadowoleni z efektu końcowego, ale… No właśnie! Wydawałoby się, że wszystko szło bardzo dobrze, ale na końcu Sławek dowiadywał się, że cena za jego usługi jest za wysoka, a zrobienie kilku kresek w Photoshopie to właściwie żadna praca, więc nie należy się aż tak dużo. Co było nie tak?

Był taki moment w moim zawodowym życiu, kiedy dokładnie wiedziałam, co chcę robić, ale zupełnie nie wyobrażałam sobie, dla kogo. Przekonana, że właściwie wszystko jedno, kto płaci za moje projekty, nawiązywałam współpracę z różnymi osobami, a potem wychodziło nie do końca tak, jak powinno.

Wszyscy wiemy, jak zamawia się przedmioty w sklepie internetowym, catering na imprezę czy lekarską wizytę domową. W przypadku zamawiania projektów graficznych sprawa nie jest już tak oczywista. Nie dlatego, że proces ten wymaga zdobycia tajemnej wiedzy, ale z tej prostej przyczyny, że nie robi się tego codziennie. Prawdę mówiąc, znaczna większość moich klientów nawiązuje kontakt z grafikiem po raz pierwszy i to ode mnie zależy, jaki obraz przedstawicieli mojej profesji utkwi w ich pamięci. Kiedy to sobie uświadomiłam, poczułam jednocześnie ciężar odpowiedzialności i ogromną ekscytację. Od tamtej pory jeszcze mocniej skupiam się na pomocy moim klientom i na bezbolesnym przeprowadzaniu ich przez proces składania i finalizacji zamówienia, co daje mi mnóstwo satysfakcji, a osobom, z którymi współpracuję, poczucie, że ich głos jest dla mnie bardzo ważny.
Używamy plików cookies, aby zapewnić prawidłowe działanie strony, analizować ruch oraz poprawiać komfort korzystania z serwisu. Możesz zaakceptować wszystkie pliki cookies lub dostosować swoje preferencje. Brak zgody może wpłynąć na działanie niektórych funkcji strony.