Problem polegał na tym, że po powiększeniu projektu logo z AI okazało się, że część liter jest zdeformowana, symbole nie są symetryczne, a kilka elementów wygląda dobrze wyłącznie w rozmiarze miniaturki. I właśnie wtedy uświadomiłam sobie, jak bardzo zmieniła się moja praca w ciągu ostatnich dwóch lat.
Jeszcze niedawno przychodziło się do grafika z kartką papieru, szkicem albo inspiracją znalezioną gdzieś w internecie. Dziś coraz częściej dostaję wiadomości z załączonym obrazkiem wygenerowanym przez ChatGPT, Midjourney, Firefly czy Canvę.
Sztuczna inteligencja potrafi być dobrym narzędziem do szukania pomysłów, kierunków stylistycznych i pierwszych koncepcji marki. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś uznaje, że wygenerowany obrazek jest gotowym logo i można z powodzeniem używać go jako graficznej reprezentacji marki w każdym możliwym kontekście.
A logo to zdecydowanie nie jest tylko obrazek.
Skąd wiadomo, że logo z AI będzie problematyczne?
Najczęściej poważne trudności pojawiają się wtedy, gdy logo ma zostać użyte w kontekście innym niż ekran komputera. W mediach społecznościowych czy w nagłówku strony internetowej prawie wszystko wygląda dobrze. Niewielki avatar, post na Facebooku albo grafika na Instagramie skutecznie ukrywają wiele problemów. Sytuacja zmienia się w momencie, gdy zachodzi potrzeba wydrukowania wizytówek, wykonania szyldu, oklejenia samochodu albo przygotowania materiałów reklamowych. Wtedy bardzo często okazuje się, że piękna grafika wygenerowana przez AI nie jest jeszcze gotowym logo, a zaledwie szkicem, który dopiero może stanowić inspirację do dalszej pracy projektowej.
„Przecież wystarczy zamienić PNG na SVG”
To jeden z najczęstszych mitów: wystarczy wrzucić logo z ai do programu, który przekonwertuje format z rastrowego na wektorowy i nie będzie problemu. Gdyby sprawa była tak prosta, drukarnie nie pytałyby o pliki wektorowe, bo byłyby w stanie same szybko dokonać takiej konwersji, a projektanci nie spędzaliby godzin na dopracowywaniu znaków graficznych.
Problem polega na tym, że wiele logo generowanych przez AI nie ma prawidłowej konstrukcji ani nie spełnia podstawowych wymagań względem użyteczności. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda świetnie. Po przybliżeniu zaczynają wychodzić na jaw szczegóły: nierówne odstępy między literami, przypadkowo zdeformowane znaki, elementy, które nie są symetryczne, mimo że powinny, detale, które wyglądają dobrze tylko w jednym rozmiarze, kształty, których nie da się łatwo odtworzyć chociażby do wycięcia z folii. Dla klienta, zadowolonego z wygenerowanego efektu, nie są to istotne detale aż do momentu, kiedy trzeba przygotować szyld, haft komputerowy czy druk wielkoformatowy.
Nie każde logo z AI da się uratować jednym kliknięciem
Panuje przekonanie, że skoro logo zostało już wygenerowane, wystarczy chwilę poklikać i problem jest rozwiązany. W praktyce bywa różnie. Czasem rzeczywiście wystarczy godzina, żeby przygotować poprawną wersję wektorową. Innym razem konieczne jest odtworzenie całości projektu od podstaw, bo pewnych elementów po prostu nie da się automatycznie przekształcić w poprawną, wektorową grafikę. Zdarzają się również sytuacje, w których logo wymaga znacznie głębszych zmian, ponieważ od początku nie zostało stworzone zgodnie z zasadami projektowania znaków graficznych.
Nie wynika to z wad konkretnego generatora. To raczej naturalna konsekwencja sposobu działania sztucznej inteligencji. AI tworzy atrakcyjny obraz, ale nie projektuje pełnego systemu identyfikacji wizualnej. Nie analizuje procesu produkcyjnego, nie przewiduje ograniczeń technologicznych i nie zastanawia się, jak znak zachowa się na szyldzie, odzieży firmowej czy małym gadżecie reklamowym. Logo z AI jest też rastrowe, nie wektorowe. Są co prawda generatory, które mniej-więcej ogarniają wektory, ale nadal nie jest to zadowalający efekt i pewnie jeszcze długo nie będzie z powodów technologicznych.
Jak rozpoznać, że logo może sprawiać problemy?
Pierwsze sygnały ostrzegawcze zwykle pojawiają się dopiero wtedy, gdy przychodzi moment wykorzystania logo w praktyce. Gdy dysponujesz wyłącznie plikiem PNG lub JPG, drukarnia prosi o logo zapisane w krzywych, planujesz wykonanie szyldu, oklejenie samochodu lub haft komputerowy. Wątpliwości powinny wzbudzić również projekty przeładowane drobnymi detalami, nietypowa typografia wygenerowana przez AI oraz brak wersji czarno-białej czy uproszczonej.
Jeżeli rozpoznajesz u siebie choć jeden z tych przypadków, warto zweryfikować projekt przed wydaniem pieniędzy na produkcję materiałów reklamowych. Taka kontrola jest znacznie tańsza niż późniejsze poprawki lub konieczność wykonywania wszystkiego od nowa.
Czy AI odbierze pracę grafikom?
To pytanie wraca regularnie przy każdej większej technologicznej zmianie. Moim zdaniem odpowiedź pozostaje taka sama, jak wcześniej. Photoshop nie odebrał pracy grafikom. Canva również nie sprawiła, że firmy przestały potrzebować projektantów. Zmieniły się narzędzia, ale nie zniknęła potrzeba podejmowania świadomych decyzji projektowych. Nadal ktoś musi ocenić czy logo będzie działało poza ekranem komputera. Nadal trzeba przygotować je do druku, zadbać o jego czytelność w różnych rozmiarach, przewidzieć zastosowania produkcyjne i utrzymać spójność całej komunikacji marki. To właśnie na tym etapie doświadczenie projektanta wciąż pozostaje trudne do zastąpienia.
Co zrobić, jeśli mam właśnie takie logo z AI?
Jeżeli zastanawiasz się czy Twój projekt nadaje się do wykorzystania na stronie internetowej, w materiałach reklamowych, druku wielkoformatowym lub oznakowaniu firmy, chętnie pomogę to ocenić.
Czasem wystarczy przygotowanie poprawnych plików. Czasem potrzebnych jest kilka niewielkich korekt. Bywa też tak, że wygenerowana przez AI koncepcja okazuje się bardzo dobrym punktem wyjścia do stworzenia profesjonalnego logo, które będzie skutecznie reprezentowało markę przez wiele lat.
Jeżeli chcesz sprawdzić, z czym naprawdę masz do czynienia, po prostu wyślij projekt do oceny. Bez zobowiązań i bez zgadywania, czy przy następnym zamówieniu drukarnia ponownie odeśle Cię z informacją, że plik nie nadaje się do produkcji.