Grafik freelancer przy biurku

Kinga Szumilas autoportret wektorowyChcesz wiedzieć, jak zaczęła się moja przygoda z projektowaniem graficznym i co najbardziej lubię robić? A może życzysz sobie przeczytać o pierwszym programie, w którym powstawały moje niezapomniane dzieła? Proszę bardzo.

Od gier do grafiki i z powrotem

Od czasu, kiedy po raz pierwszy ujrzałam komputer, zaiskrzyło. Potem była nieodżałowana Amiga 500+ z rozszerzeniem pamięci RAM do 1 megabajta [sic!] i ogromna liczba połamanych joysticków. Najlepszym pomysłem, na jaki wpadli moi rodzice w tamtym czasie, było zakupienie programu graficznego o jakże wdzięcznej nazwie: Deluxe Paint IV. Nie, żebym była jakoś szczególnie dumna z rysunków, które stworzyłam przy jego pomocy… Ale fakt pozostaje niepodważalny – do dzisiaj lubię używać zarówno tradycyjnych pędzli, jak i tych cyfrowych. Joysticków już niestety nie łamię, a szkoda… Żałuję też (ale tylko troszkę, bo internet mógłby to wykorzystać przeciwko mnie), że nie zachowały się żadne dowody na moje wczesne zainteresowanie grafiką komputerową. Pamiętam tylko, że było sporo świnek, piesków i kotków, ale też miecze i tarcze, bardzo podobne do tych, które widziałam w amigowych grach. Ówczesne przygodówki miały zresztą nie tylko niepowtarzalny klimat (choć ok, możemy się umówić, że to stwierdzenie jest lekko pozbawione obiektywizmu), ale też piękną grafikę, czym usiłuję usprawiedliwić długie godziny spędzone w dzieciństwie przed komputerem. W końcu zamiłowanie do ładnych obrazków w komputerze nie wzięło się z niczego!

Od Deluxe Paint do Illustratora

Mimo iż przygodę z cyfrowym rysowaniem rozpoczęłam w programie rastrowym, naprawdę fascynuje mnie rysunek wektorowy. CorelDraw w którejś z pierwszych wersji, kiedy już byłam dumną posiadaczką komputera z systemem innym niż AmigaOS, był objawieniem! Raz zarażona wirusem wektorów pozostałam jego nosicielką do dziś, choć moje obecne projekty wektorowe powstają w programie Adobe Illustrator. Lubię też łączyć rastry z wektorami, by uzyskać satysfakcjonujące efekty.

Co lubię?

Jako grafik freelancer mam możliwość wyboru ciekawych zleceń, mogę pozwolić sobie na większą swobodę w projektowaniu, a także jestem w stanie całkowicie poświęcić się pracy nad jednym projektem, a nie wykonywać ich kilka w tym samym czasie. Jeśli liczysz na zatrudnienie osoby, która w pełni zaangażuje się w pracę dla Ciebie i Twojej firmy, nie zawiedziesz się na mnie.

Specjalizuję się w projektowaniu logo i w tym kierunku ciągle się rozwijam, szukając inspiracji w bardzo wielu źródłach. Opowiedz mi o swojej firmie, bym mogła stworzyć dla niej odpowiednie propozycje i zaprojektować niepowtarzalne i profesjonalne logo. Do swoich projektów dołączam księgę znaku, która w przystępny sposób opisuje budowę logo, a także pozwala prawidłowo stosować dany znak. Pomaga to niewątpliwie unikać błędów i utrzymać wszystkie działania reklamowe firmy na wysokim poziomie oraz sprawić, by były spójne i tworzyły logiczną całość.

Dlaczego grafik, a nie graficzka?

Nie przepadam za słowem „graficzka”. Kojarzy się, podobnie jak „stronka” z czymś, co zostało wykonane mimochodem, od niechcenia i bez przykładania szczególnej wagi do efektu końcowego. Dlatego też nazywam siebie grafikiem. Przywiązanie do formy męskiej wynika wyłącznie z braku satysfakcjonującego żeńskiego odpowiednika. Bo projektantka brzmi nieźle, ale grafik bardziej obrazowo i jest w tym słowie mniej nadęcia, przynajmniej w moim odczuciu.

Tyle o mnie. Z przyjemnością w zamian dowiem się czegoś o osobie czytającej te słowa. Można łatwo się ze mną skontaktować po przejściu do zakładki kontakt albo przy użyciu odnośników do portali społecznościowych u góry. A jeśli ktoś będzie zdecydowany na spotkanie ze mną – zapraszam! Chętnie spotkam się z każdym, kto ma ochotę mnie poznać i porozmawiać – nie tylko o pracy.